Podsumowanie wyzwania 21x21w2021

by Dorota

Trochę opadł już kurz, emocje też a ja cały czas nie wierzę, że to już koniec. Pomysł na to wyzwanie chodził mi po głowie od końcówki 2020 roku. Po trudnym Covidowym okresie szukałam sposobu jak nie zwariować. Spojrzałam na kalendarz na nowy 2021 rok i jakoś tak same ułożyły mi się liczby w pomysł #21x21w2021.  Takiego układu nie można przegapić.

Ale kto wówczas wiedział co będzie? Długo się wahałam czy powiedzieć to na głos. Bo jak powiem to już musze zrobić prawda?  Zaraz po Sylwestrze niesiona jeszcze życzeniami i radością zabawy powiedziałam sobie raz kozie śmierć.  Pamiętajmy, że nikt nie wiedział kiedy i kto otrzyma szczepionkę i jak będzie wyglądało nasze życie a co dopiero biegi zorganizowane. Mąż popukał się w głowę, trener się chyba trochę przestraszył a moje przyjaciółki powiedziały „Huraaaa ekstra pomysł!”

Siadłam i spisałam co mi po głowie chodzi bo wyzwań w tym projekcie nie brakowało.
Czas sprawdzić czy udało się te założenia zrealizować


Założenia podstawowe :

  1. Zorganizowane biegi – Tu pełny sukces wszystkie biegi były zorganizowane mimo odwoływania, przekładania, ostatecznie się odbyły. Żaden bieg nie był wirtualny, wszytskie wraz z innymi biegaczami w różnych formułach startów falowych, minutowych czy mety otwartej 10 dni
  2. Dystans – Nie mogą mieć mniej niż dystans półmaratonu ale z małym zapasem też ok. I tak też się udało. Sześć biegów było dłuższych niż 21km – najdłuższy Rzeźniczek 29 km
  3. Logistyka – statystyka daje 1,7 biegu miesięcznie. Ha to brzmiało dobrze. Ja jednak wyzwanie ukończyłam w 8 miesięcy zamiast w 12. Po pierwsze w styczniu nie odbył się żaden bieg. Pełna pandemia. Potem wyglądało to już różnie a dokładnie w miesiącach rozłożyło się nierównomiernie: luty – 2 starty, marzec – 3 starty, kwiecień 1 start, maj – 4 starty, czerwiec – 2 starty, lipiec – 2 starty, sierpień – 4 starty wrzesień – 2 starty + Maraton Berlin ale on się nie liczy podwójnie, październik – 1 start!
  4. Zdrowie – było, jest i będzie priorytetem. Najbardziej bałam się kontuzji, nie daj Boże jakieś wywrotki czy upadku na trasie. Kilka razy było blisko ale bez urazów. O tym napisze odpowiedniego posta bo oprócz treningów i startów byłam mocno skupiona na regeneracji.
  5. Zabawa – Całe wyzwanie to ma być zabawa. I tak dokładnie było. Gdzie były ambicje biegowe tam były ale najważniejsza była czysta radość z biegania, spotkania z innymi biegaczami i obcowanie z naturą.

Udało się zrealizować założenia wyzwania w 100%. Pełnia szczęścia.

Podsumowania często zawierają trochę liczb. Nie zabraknie też ich tutaj, bo wiadomo tabelka na te biegi była.

Podczas 21 startów tylko jeden był asfaltowy podczas Biegu Lehitów. Wszystkie inne w górach lub lasach. Wszystkie dystanse dzielnie przebiegłam,  w tym raz na nartach biegowych.
Były też miejsca gdzie wracałam. Tak było na Biegu Piastów – edycja zimowa i letnia, czy Półmaratonie Gór Stołowych – też edycja zimowa i letnia.
Temperatury były różne od pełnego słońca i 28 w cieniu na Biegu Zbója,  po śnieżne i mroźne Rudawy.

Łącznie w 21 biegach pokonałam dystans 464 kilometrów w czasie 65:40:55, zaś suma pokonanych przewyższeń to 27 667 metrów.  Zatem w ponad dwie doby przebiegłam prawie 500km z przewyższeniami ponad 27km. Sama nie wierzę, że to zrobiłam. Dobrze, że był odpoczynek i punkty żywieniowe. 

 Najpiękniejsza w tym wyzwaniu była droga do celu.
I nie mówię tu o kilometrach w samochodzie,  choć tych też było sporo bo najdalszy bieg w Bieszczadach, korkach na autostradzie,  które doprowadzały do pasji, czy  nieustannego pakowania i rozpakowywania się.
Myślę o tych pięknych miejscach, których być może bym nie zobaczyła. Samotnych kilometrach o świcie, kolejnych kilometrach w upale czy deszczu, mgle nad łąką czy orkiestrą w połowie trasy. Piękne obrazy i momenty, które zostaną ze mną na zawsze. 

Do tego spotkania z cudownymi ludźmi. Cała masa biegowych przyjaciół, których spotkałam na starcie, trasie, mecie  w biurze zawodów czy schronisku.  Niezawodni wolontariusze, zawsze służący pomocą, wsparciem i niezawodnym – to już niedaleko.
Startowałam w małych biegach lokalnych jak i dużych festiwalach biegowych i te wszystkie imprezy wydarzyły się dzięki niezawodnym pasjonatom biegania, którzy mimo wielu trudności, dynamicznej sytuacji pandemicznej i wielu dodatkowych obostrzeń dawali nam biegaczom możliwość startu. Dziękuję bardzo !!!

W czasie tych kilku miesięcy  dostałam mega wsparcie od mojej drużyny ASICSFrontRunner, w tym również od trenera, który wierzył, że dam radę to zrobić bezpiecznie. Dziękuję za wszelkie dobre słowa, wiadomości, polubienia i pytania – ale jesteś pewna że aż 21 półmaratonów???
I oczywiście mega podziękowania dla mojej rodziny, która dzielnie zniosła to szaleństwo i moje nieobecności w domu i dawała się przekupić wypiekami.

Co dalej?
To pytanie która zadaję sobie sama ale pyta też o to wiele osób. Nie wiem jeszcze co w kolejnym roku. Mam kilka pomysłów ale nie będzie to już taki długofalowy projekt. 
Mąż mówi 22 weekendy w domu w 2022. To będzie trudne:-)

Pojawiają się pomysły #42x42w2042!!! Na szczęście mam 21 lat aby się nad tym zastanowić. 

You may also like

Leave a Comment