Nocny półmaraton Wrocław czyli jak głowa jest ważna w bieganiu

by Dorota na przedmieściach
Zapraszam Was na słów kilka o moim ostatnim 
Nocnym Półmaratonie Wrocław 🙂
Ten bieg uświadomił mi jak ważna w bieganiu jest głowa 
Ale po kolei 🙂
Miałam apetyt na złamanie dwóch godzin podczas tego biegu.
Ostatni czas był bardzo intensywny – Co za pęd
i z trudem udawało mi się wygospodarować czas na treningi
Biegałam rano, w nocy, w delegacji,
 w Łodzi, Poznaniu,
 Warszawie 
a nawet w Wiedniu.
No jak sie kobita uprze to nie ma rady 🙂
 I  nadszedł ten dzień.
Pakiet odebrałam wcześniej aby w kolejkach nie stać.
Organizm nawadniałam, makaron wcinałam
i cały dzień się snułam.
Bo start dopiero o 22.00 
Trzy razy zmieniałam koncepcje w co się ubiorę bo padało,
rano zimno, wieczorem coraz duszniej…..
Ostatecznie pogoda dobra na życiówki bo jakieś 18-20 stopni lekka mżawka 
no i ciemno wiec słońce nie dobije
Dotarłam na stadion – wszystko szło dobrze.
Depozyt oddany,
znajomi odnalezieni 
obowiązkowa fota jest 
czas na rozgrzewkę 🙂
Ustawiłyśmy się w naszej strefie 1:50 do 2:0
Emocje rosną
ja ukradkiem ziewam bo pora trochę nieludzka :-)))))
Odliczanie, wystrzał dla elity
i puszczanie stref czasowych.
I tu kompletny chaos!!!!!!
Puścili dwie pierwsze strefy a potem zamiast nas to grupę na 2:10
a potem na 2:20
Ludzie zaczęli się wnerwiać,
przeciskać i pchać.
Mi dosłownie ręce opadły.
No ale co tam ruszyłam.
Pierwsze kilometry to masakra.
Tłok ścisk i wąsko.
Do tego biegacze z tempem na 2:20
nie było jak mijać ani jak przyspieszyć.
Właściwie się poddałam, byłam zła na cały świat.
Ale potem pojawiła się myśl
przecież robię to dla siebie, dla radochy i przyjemności
po prostu biegnij!!!!!!
I biegłam walcząc w głowie,
szukając motywacji by przyspieszyć,
minąć kolejną osobę,
nie kalkulować za dużo.
W głowie milion myśli,
że tyle treningów, godzin i ćwiczeń a wszystko przepadło
i to bez sensu i w ogóle
ale…..
nogi niosły.
Po 15 km poczułam, że siły są i może warto 
przyspieszyć, zawalczyć, spróbować.
Na 20 kilometrze wiedziałam że niewiele brakuje.
Cisnęłam tempo ale w głowie się nie nakręcałam.
Co ma być to będzie 🙂
I w końcu Stadion Olimpijski Wrocław,
wbiegam na tor, widzę metę 
Biegnę i jest – zrobione. 
Na zegarze 2:15
pytanie czy się udało.
Marzenie życiówka poniżej 2:00 
Medal od górala spod samiuśkich Tatr 🙂
Jak zawsze radość i …. niepewność
Banan, woda, walka w depozycie 🙂
i jest sms
Życiówka zrobiona a do 2:00 zabrakło mi 1 minuty czyli jakieś 200m
Przy zrobionych 21 km to tak mało:)
Jednak najważniejsze, że zawalczyłam i mimo początkowych trudności 
i nerwa w głowie po prostu biegłam.
Brawa dla wszystkich biegaczy i całusy dla kibiców.
Wrocław pięknie oświetlony, z muzyką filmową w tle.
Super!
Dla organizatorów kilka kwestii do przemyślenia
jak chociażby puszczanie stref, organizacja depozytu
i brawa za kładkę i strefę dla biegacza.
Teraz czas pakować walizkę na wakacje a w niej buty biegowe.
Następny start też Wrocław- tym razem maraton i oby padało 🙂
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach

Dorota

You may also like

10 komentarzy

Pani KoModa 28 czerwca, 2017 - 5:56 pm

Nocny powiadasz – to chyba świetne rozwiązanie – teraz w ciągu dnia jest tak duszno że ledwo można wytrzymać… To więc chyba najlepsza opcja.
Całość pewnie dała Ci wiele satysfakcji i powera! 😉

Reply
Dorota na przedmieściach 30 czerwca, 2017 - 8:27 am

Brak palącego slonca to duży plus 🙂 ale dla mnie godzina spania :-))))

Reply
OdnowionaJa 29 czerwca, 2017 - 10:43 am

Jak ty motywujesz. Post z ważnym przesłaniem. Bardzo mocno Ci gratuluję. Swój cel osiągniesz, to pewne, to czuć.

Ślę Ci moc uścisków. Miłych wakacji. 🙂

Reply
Dorota na przedmieściach 30 czerwca, 2017 - 8:25 am

Dziękuje Trzymaj kciuki ✊️

Reply
tricolori 29 czerwca, 2017 - 2:46 pm

Gratuluję 🙂 i życzę udanych wakacji!

Reply
Ala 3 lipca, 2017 - 6:51 am

Gratulację 🙂 ! Mnie może za rok uda się wziąć udział 🙂 Pozdrawiam

Reply
Klimaty Agness 7 lipca, 2017 - 9:08 pm

Dorotko, cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem tego co robisz. Trzeba mieć niesamowitą siłę woli <3
Pozdrawiam ciepło, Agness <3

Reply
Dorota na przedmieściach 28 lipca, 2017 - 3:10 pm

Dziękuje bardzo
Pozdrawiam serdecznie

Reply
oh-my-home 27 lipca, 2017 - 9:58 am

To musiało być przeżycie! znam ten klimat bo mój mąż biega i trochę mi się udziela, ale nocnego biegu jeszcze nie było 🙂
Pozdrawiam
marta

Reply
Dorota na przedmieściach 28 lipca, 2017 - 3:11 pm

Nocny bieg ma swój urok szczególnie jak miasto tak pięknie oświetlone specjalnie dla biegaczy
Pozdrawiam

Reply

Leave a Comment